Tragedia w Tatrach
Autor: Adam40 , data publikacji: 20,08,2008
Minęły trzy lata po wielkiej tragedii w naszych górach, a rodzice uczniów tyskiego liceum, których zmiotła lawina, wciąż nie mogą odnaleźć spokoju. Upływ czasu powoli łagodzi ból, ale przynosi pytania, które dotąd zadawali sobie tylko nieliczni z nich. Kto jest winny śmierci ich dzieci? Do wypadku doszło 28 01 2003 roku. Pod lawiną, jaka zeszła ze szczytu Rysów zginęło 8 osób. Byli to uczestnicy trzynastoosobowej wycieczki z tyskiego liceum: 7 uczniów i 1 z opiekunów grupy. Lawina zepchnęła uczniów pod oblodzoną powierzchnię Czarnego Stawu pod Rysami.Przewodnikiem wyprawy był nauczyciel geografii z liceum w Tychach. Na wycieczki z uczniami chodził wcześniej wielokrotnie.
Decyzję o wyprawie na Rysy podjął razem z uczniami. Tego dnia w Tatrach był drugi stopień zagrożenia lawinowego. W marcu zeszłego roku sąd skazał Mirosława S. na rok w zawieszeniu za organizowanie wycieczki bez wymaganych uprawnień. Wyrok zaskarżyła prokuratura oraz ojciec dwóch synów, którzy zginęli pod śniegiem. W takim przekonaniu, że nauczyciel jako przewodnik grupy odpowiadał za śmierć uczniów był wtedy osamotniony. Rodzice pozostałych ofiar uważali, iż jest niewinny.To był jakiś jego czar, jaki roztaczał w koło siebie – mówi dziś drugi opiekun wycieczki, który pod lawiną stracił córkę. – Jaki to fachowiec, jeździł w Alpy. Ale potem okazało się, że to hochsztapler. Oszukał wszystkich dookoła.Sprawa trafiła przed katowicki Sąd Apelacyjny. Sąd uchylił wyrok pierwszej instancji i nakazał Sądowi Okręgowemu sprawę rozpatrzyć powtórnie. W końcu Sąd Apelacyjny uznał, że wyrażony przez Sąd Okręgowy pogląd o braku związku między zachowaniem oskarżonego a wypadkiem nie przekonuje. Na opiekunie ciążył obowiązek powstrzymania się od działań, które mogły sprowadzić lawinę, a w dniu wycieczki było to bardzo prawdopodobne, uważa Sąd Apelacyjny.Sądzę, że proces wkrótce się zakończy – mówi Andrzej M. – Przyjdzie uspokojenie. Nie satysfakcja, ale uspokojenie. Nie można być, jak dziecko – jeśli zawiniłem, to przyznaję, iż zawiniłem, i przynajmniej przepraszam.Rodzice uczniów, które porwała lawina, zdecydowali się przyjechać do schroniska nad Morskim Okiem. Zorganizowali wystawę zdjęć, które tuż przed tragedią robiły ich dzieci.
Kazimierz N. nie pracuje już w tyskim liceum. Tak jak pani Klaudia, która pod lawiną straciła męża, trzeciego z opiekunów. W szkole nadal uczy Mirosław S. Ale przez najbliższe lata nie poprowadzi już żadnej wyprawy w góry. Tak postanowił Sąd Apelacyjny. Sądowi Okręgowemu zostanie rozstrzygnąć kwestię, czy działania opiekuna przyczyniły się bezpośrednio do tragedii powierzonych jego opiece uczniów.
Zobacz także
Budowa przemysłowych obiektów użytkowych takich jak hale produkcyjne czy magazyny, wymaga właściwego doboru materiałów, które zapewnią stabilność konstrukcji, ciągów komunikacyjnych, szczelność pomieszczeń przy jednoczesnej wentylacji. ...